Faliti-leń, nawet nie pokolorowała, a rysunki zrobiła takie-nijakie (ale nie powie, że są jakieś bardzo strasznie złe).
Ponownie uciekam w przyszłość, w której to Kate nadal wygląda tak samo, a Sam ma tylko inną fryzurę, a komputery powinny mieć Windowsa sześćset sześćdziesiątkę szóstkę.
Dobra, co do komiksu - pomysł zrodził się nie wiadomo z czego, coś wątpię, czy odkryłam Amerykę, bo treść to chyba za oryginalna nie jest, ale to szczegół, bo najważniejsze, że wracam do życia (rysowanie = życie) i teraz powinnam porobić parę komiksów, nawet i ze swoim udziałem.
Mam nadzieję, że TO nie skojarzyło się tak jak Sam, bo TO nie było TYM, tylko TAMTYM. Jasne? Na pewno.
Super ;3