deviant art

Deviant Login Shop
 Join deviantART for FREE Take the Tour
[x]
Download File
TXT, 16.0 KB
more ▶

More from ~Faliti

Featured in Groups:

Details

November 25, 2012
16.0 KB
Link
Thumb

Statistics

Comments: 61
Favourites: 15 [who?]

Views: 1,927 (1 today)
Downloads: 9 (0 today)
[x]
Nasz Dziennik
część piąta


Oczami Kate

Kiedy minęło pięć godzin mogliśmy spokojnie wracać do domów. Znudziło nam się szwendanie po mieście, a ja nie mogłam wytrzymać i chciałam natychmiast odpalić „Drakan” i od nowa przeżywać przygody i obserwować świat z grzbietu smoka. Zresztą Sam upierała się, byśmy zrobili ten projekt na biologię, który Pomidorówka kazała nam wykonać w ramach kary. I tak zapomni, a nasza robota pójdzie na marne.
Poszliśmy do mnie, chociaż nie podobał mi się ten pomysł. Ostatnio mój pokój i spora część domu wyglądała jak po jakiejś klęsce żywiołowej. Ale przegrałam w kamień-papier-nożyce. Tą grą zawsze rozwiązujemy nasze spory. Gdyby nie to, że wybrałam kamień, a Kurt papier, to zrobilibyśmy burdel w jego domu. Niestety, los jest okrutny i trafiło na mnie.
Weszliśmy do salonu. Tam siedział mój tato z laptopem i coś tam robił. Gdy nas zobaczył z wahaniem się z nami przywitał i wyniósł wszystkie ważne dla niego rzeczy, czyli laptopa, dokumenty oraz kubek z napisem „I love my computer” do gabinetu. Przy okazji pozamykał wszystkie pomieszczenia i poprosił nas, byśmy siedzieli w moim pokoju, bo boi się o telewizor w salonie, którego kiedyś tam prawie nie zniszczyliśmy strzelając do siebie z recepturek nakrętkami od napojów. Niechętnie zaprosiłam całą ekipę do pokoju na którego ścianach zostały czarne ślady. Wszystko przez zamiłowanie Nathana do piromanii. Jednak efekt wybuchu jakiegoś cholerstwa, które piroman miał wtedy ze sobą, wygląda genialnie i nadaje klimatu. Na czerwonej ścianie czarne ślady wyglądają najfajniej.
Każdy usiadł tam, gdzie mu było wygodnie. Na wszelki wypadek pochowałam swojego laptopa i wszelkie konsole w miejsca, gdzie teoretycznie nic im się nie stanie. Gry także wtryniłam do szafy, którą zasunęłam jednym z foteli.
- Weź nie przesadzaj – burknęła Sam.
- Ja nie przesadzam. Ja po prostu chcę ochronić ważne dla mnie przedmioty – odparłam.
- Przecież ci ich nie zniszczymy.
Popatrzyłam na nią, a potem na ściany.
- Wątpię w to – rzuciłam.
- Nigdy nam nie ufasz, wiecznie nas o coś winisz – marudziła i rzuciła się jeden z foteli. Z jej ust wydobył się przeraźliwy krzyk.
Okazało się, że usiadła na mojej pamiątce z Egiptu, w którym byłam na wakacjach. Była to taka mała metalowa piramida.
Biegała po pokoju wrzeszcząc wniebogłosy. Ku mojemu olbrzymiemu zaskoczeniu też całkiem nieźle wtedy klęła, czego się po niej nie spodziewałam. Moja przyjaciółka robi się na damę, a tu bardziej przypomina tych gnojków z liceum, co pewnych słówek używają jako przecinków. Wszyscy zaczęliśmy się z tego śmiać, co się dla Sam zbytnio nie spodobało. Speszyła się i naburmuszona ponownie usiadła na fotel, tym razem wywalając piramidkę i przyglądając się dokładniej siedzisku. Tym razem wolała się upewnić, czy aby na pewno nie ma tam niczego więcej, na czym mogłaby usiąść.
- To co ro...
Nagle przerwało mi głośne uderzenie w szybę. Podeszłam do niej, by zobaczyć co to znowu. Stanęłam przy niej, nachyliłam się...
- KRAAA!!! - nagle wyskoczył wielki czarny ptak. Darł się, machał skrzydłami i wywijał bardzo długim językiem.
Odskoczyłam przerażona i upadłam na ziemię. Myślałam, że dostanę zawału.
- Kruk! - wykrzyknął Nathan ucieszony pojawieniem się tego potwora.
Podbiegł do okna nie zważając na to, że nadepnął mi na stopę i wpuścił to ptaszysko do pokoju. Ono posłusznie wskoczyło mu na rękę.
- Zabierz go ode mnie! - wrzeszczałam, gdy piroman zbliżył się do mnie z tym czarnym czymś.
- Boisz się go? - zdziwił się.
- Tak! Omal nie dostałam palpitacji serca! On jest straszniejszy jak pająki!
- Boisz się pająków?
- Nie wszystkich. Małe są przerażające, ale te duże nie – wyjaśniłam.
Podniosłam się z podłogi i uciekłam do Sam. Nie miałam zamiaru zginąć ze skrzydła tej bestii.
- Weź nie przesadzaj – rzucił i usiadł na moim łóżku. Przy okazji zaczął głaskać swojego pupila po grzbiecie.
Gadał wtedy jak jego kuzynka, która chyba pierwszy raz w życiu się z nim zgodziła.
- Przestań się wydurniać i bierz się do roboty – syknęła na mnie.
- Nawet nie wiem, co mamy robić – odparłam wychylając się zza fotela.
- Właśnie, Zupa Pomidorowa nie powiedziała, co mamy zrobić – poparła mnie Metalowa. Chłopacy zresztą też.
Sam wtedy się wkurzyła.
- Nie mam zamiaru dostać lufy z biologii przez was, lenie cholerne – warknęła.
- Nie dostaniesz jej, bo ona i tak nie będzie pamiętać o naszej karze – powiedział Kurt.
Nie pocieszyło jej to wcale. Efekt był odwrotny. Fochnęła się na nas, bo nie mogła zmusić nas do niepotrzebnej harówki.
- Weź nie przesadzaj – powiedziałam do niej z wielką satysfakcją, że tym razem to ja mogę użyć tych słów.
Siedzieliśmy tak przez chwilę.
- Zrobić nam coś do jedzenia czy picia? - spytałam.
Każdy był za herbatą.
Poszłam do kuchni i nastawiłam czajnik, wyjęłam pięć kubków i wrzuciłam do każdego po torebce herbaty. Woda się zagotowała i już miałam zalewać to wszystko, gdy tato zawołał mnie z gabinetu.
- O co chodzi? - zapytałam, gdy przyszłam do niego.
- O to – odparł przytykając palec do monitora. Nie wyglądał na zadowolonego.
Spojrzałam na to, co chciał mi pokazać. Cholera jasna! W e-dzienniku już były wpisane nieobecności z dzisiejszego dnia.
- Co to ma znaczyć? - burknął.
- My... Ten... - jąkałam się. Po twarzy spływał mi pot, tętno automatycznie przyspieszyło.
- Wagarowaliście – odpowiedział sam sobie,
Skinęłam głową.
Teraz spodziewałam się awantury i wyrzutów, że jestem leń i nieuk.
- Trzeba było pójść na Słoneczną – otworzyli tam nowy sklep z gadżetami dla informatyków – uśmiechnął się, po czym zaczął śmiać. Śmieszył go mój strach.
Ja tam zamiast się śmiać bardzo bardzo bardzo bardzooo się zdziwiłam. Zero kłótni i krzyków?
- Weź przestań. Ja w twoim wieku co chwila uciekałem na wagary. Usprawiedliwi ci się tą nieobecność. Coś się wymyśli.
- Dobrze...
- A teraz uciekaj do przyjaciół. I to szybko. Mam nadzieję, że za ten czas nie zniszczyli ci pokoju.
No właśnie, ci wariaci! Poleciałam do mojego małego królestwa czym prędzej. Stanęłam jak wryta, gdy tam dotarłam.
Mój pokój i moje rzeczy były całe. I nikt sobie do gardła nie skakał.
- Co z herbatą? - upomniała się Sam.
- Już po nią idę – odparłam jej z wielką ulgą w głosie.
Wszystko jest świetnie. Wszystko całe, wszystko zadowolone...
Znaczy się: tak było.
Lucy wróciła ze szkoły.
Zabrałam tacę z kubkami i prędko uciekłam w stronę pokoju, by uniknąć zetknięcia się z nią. Rzadko kiedy zdarza się, bym przeszła koło niej i nie kończyło się to co najmniej sprzeczką.
- Ukradłaś mój długopis!
Niestety, nie udało mi się. Trafiłam na młodszą siostrzyczkę.
- Jaki znowu długopis? - zapytałam.
- Mój! Nie miałam czym pisać w szkole, bo mi go ukradłaś! - krzyczała na mnie.
- Nie ruszałam żadnych twoich śmieci. Na cholerę mi twoje długopisy. Mam własne.
- Skoro nie miałam długopisu ze sobą, to ty mi go zabrałaś! - upierała się.
Cofnęłam się do kuchni, postawiłam tacę na stole i poszłam do pokoju młodej.
- Masz – warknęłam pokazując różowe coś leżące na jej biurku. To coś to ten długopis.
Wtedy zrobiło jej się głupio. Ale nie przeprosiła. Wygoniła mnie i zakazała jakiekolwiek zbliżania się do jej kochanego pokoiku.
Ja za to wróciłam do mojego, dałam upragnioną herbatę przyjaciołom i usiadłam koło Metalowej, daleko od Nathana. Teraz naprawdę ciężko mi było w jego towarzystwie.
Podniosłam kubek do ust i wzięłam łyk herbaty.
Cholera jasna! Za gorąca! Za gorąca!
Omal jej nie wyplułam. Szybko połknęłam parząc dodatkowo gardło, jakby język to było za mało.
- Ta herbata wcale taka gorąca nie jest – rzuciła M, która duszkiem wszystko wypiła. A jej picie wcale nie było chłodniejsze od mojego.
- Ja nie mam enalezji – wycedziłam otwierając usta i wystawiając poparzony język.
- To jest analgezja – poprawiła mnie.
- Właśnie. Jak to jest, gdy nie czujesz bólu? – zaciekawiła się Sam.
- Zajebiście – odparła. - Możesz się rozpruć i nic przy tym nie poczujesz.
- Zademonstruj – prowokował ją Nathan.
- Skoro chcesz... - powiedziała i zaczęła rozpinać kamizelkę.
- NIE! - potrzymał ją Kurt ze strachem na twarzy. - Nie każ nam tego oglądać!
- Cykory – bąknęła zostawiając swoje czarne ubrania w spokoju.
- Zróbmy referat o pomidorach! - wrzasnęłam olśniona. - Pomidorówka się ucieszy.
Każdemu, poza Sam, podobał się ten pomysł.
- Czy musicie się cały czas wygłupiać? - burczała.
- Uśmiechnij się choć raz – zachęcał ją piroman. - Życie to nie jest tylko sztywne trzymanie się zasad. Ono jest po to, by się bawić.
- Ale ja nie chcę go sobie zniszczyć robiąc głupie referaty o pomidorach tylko po to, byście się mogli pośmiać.
- Życie to sobie niszczysz bojąc się taki referat zrobić i śmiać się z niego.
Już miało dojść do bójki, ale ich rozdzieliłam nim zdążyli sobie cokolwiek zrobić.
- „Pomidory zmieniają kolory z zielonego na czerwony” - Metalowa zaczęła czytać swoje notatki, które napisała w czasie sprzeczki Sam i Nathana. - „Im są starsze tym bardziej są pomarszczone i brzydkie”...
Zaczęliśmy chichotać. Tylko nie Sam.
- „Służą do robienia zupy pomidorowej” - czytała dalej z wyraźnym naciskiem na „zupę pomidorową”. - „Gdy się zagotuje zaczyna wrzeć i parzyć”.
Wtedy nawet na twarzyczce mojej przyjaciółki pojawił się uśmiech.
- Zróbmy z tego prezentację multimedialną pełną zdjęć pomidorów! - zaproponowałam.
M popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się podle. Wyraźnie podobał jej się ten pomysł.
Wyciągnęłam laptopa z szafy i wszyscy otoczyliśmy go zwartym kołem. Odpaliłam program do robienia prezentacji multimedialnych i zabraliśmy się do robienia naszego genialnego pomidorowego projektu.
Po pół godziny mieliśmy wszystko gotowe. Szybko się z tym uporaliśmy. Przy okazji non-stop wybuchaliśmy śmiechem wymyślając coraz to nowsze rzeczy o pomidorach i dodając kolejne zdjęcia pomidorów i zup pomidorowych.
- Odpalaj FotoLisa, przerób jednego z pomidorów na Pomidorówkę! - krzyknęła Sam, której się cała ta zabawa bardzo spodobała.
- Geniusz jesteś! - pochwaliłam ją jednocześnie klepiąc przyjaciółkę po głowie.
Prędko pewnemu pomidorkowi dorobiliśmy siwe włosy, wielkie kocie okularki i skwaszoną minę. Umieściliśmy go na końcu prezentacji i dodaliśmy fragment mojej ulubionej piosenki: „I'm gone, gone, gone, gone!”, czyli „Jestem stracony, stracony, stracony, stracony!”.
- „My legs are dangling off the edge, the bottom of a bottle is my old friend. I think I'll slit my wrists again and I'm gone, gone, gone, gone!” - śpiewaliśmy weseli jak nigdy, skacząc rzucając się na fotele i łóżko. W końcu jednak łóżeczko nie wytrzymało i gdy tylko Kurt na nie skoczył połamało się. Całe nie, ale te żebra, czy co to tam jest, tak.
- Co żeś narobił, kretynie! - wrzasnął na niego Nathan łapiąc go za koszulkę unosząc do góry.
Ścięło mnie wtedy. To raczej ja powinnam była Kurta szarpać za to, że rozwalił mi łóżko. Ale nie zdążyłam tego zrobić, bo piroman mnie wyprzedził.
- Niechcący... - odparł przestraszony.
- Niechcący mówisz?
Sam skoczyła ich rozdzielać, bo szykowało się na rękoczyny. Metalowa chciała się do nich włączyć, bo lubi bójki, jednak ja ją powstrzymałam.
Do pokoju wparowała Lucy, stała przez chwilę w drzwiach obserwując naszą szarpaninę, po czym prędko poleciała po tatę.
- Tato! Tato! Tato! Kate i jej znajomi rozwalili łóżko! - wrzeszczała.
Wtedy przestaliśmy się siłować i kłócić. Szybko wrzuciłam laptopa do torby i wszyscy w popłochu uciekliśmy z domu.
:iconfaliti:

    Poprzednia część :bulletblack: Następna część




    Teraz wypowiadała się tylko Kate. W kolejnej części też powinna wypowiadać się tylko jedna postać. Muszę się jeszcze zastanowić która.
Add a Comment:
 
love 5 5 joy 2 2 wow 0 0 mad 1 1 sad 1 1 fear 0 0 neutral 0 0
:iconecued:
~Ecued Apr 25, 2013  New member
Zaczytałam sie. Nie mogę przestać brechtać się z coraz to nowszych części. Świetne ;D
Reply
:icongureeookami:
Super!! Uwielbiam Twoje opowiadania! A tak z innej beczki, to dzięki temu poznałam zespół Hollywood Undead :) Podoba mi się :)
Reply
:iconsworddevildives:
KRUK! niech kruk się wypowiada ^^
Reply
:iconsworddevildives:
KRUK <3 niech wypowiada się KRUK ^^
Reply
:iconrakiramara:
~RakiraMara Dec 27, 2012  Hobbyist Artist
Ile ja bym dała za takiego tatę, co na wagary chodzić pozwala ;)
Reply
:iconrakiramara:
~RakiraMara Dec 27, 2012  Hobbyist Artist
Dałabym też wiele by mieć tę analgezję czy co tam, mniejsza z tym dziennik fajny.
Reply
:iconmuszkaowocowa:
Nathan przeciwko Kurtowi to rozumiem. Ale dla tego że rozwalił łóżko KATE to lekka rozwałaka w moim mózgu xd
Reply
:iconmalygryzon:
Świetne. Ile ja bym dał, żeby mieć analgezję... Zazdroszczę tej Metalowej.
Reply
:iconpseud-world:
Fajneee *w* Czekam na więcej ;D
Reply
:iconkaroxpl:
~KaroxPL Nov 29, 2012  Hobbyist Artist
„My legs are dangling off the edge, the bottom of a bottle is my old friend. I think I'll slit my wrists again and I'm gone, gone, gone, gone!” Czyli realny świat też decyduje o przygodach Kate ;D?
Reply
Add a Comment: