deviant art

Deviant Login Shop  Join deviantART for FREE Take the Tour
[x]
Download File
TXT, 19.0 KB
more ▶

More from ~Faliti

Featured in Groups:

Details

November 18, 2012
19.0 KB
Link
Thumb

Statistics

Comments: 64
Favourites: 24 [who?]

Views: 2,543 (1 today)
Downloads: 2 (0 today)
[x]
Nasz Dziennik
część druga


Oczami Kate

- A co powiecie na wagary? - zapytał Nathan przed pierwszą lekcją – biologią.
- To nie najlepszy pomysł... - odparła Sam zniechęcona co do tego pomysłu.
- A ja myślę, że to najlepszy pomysł, na jaki on kiedykolwiek wpadł – powiedziałam wskazując na piromana, który się ucieszył, ale potem oburzył, bo zwątpił, czy to na pewno był komplement.
- Nie mam zamiaru umierać, chociaż śmierci się nie boję. Możemy uciekać – poparła ten pomysł Metalowa.
- Tym bardziej, że dzisiaj mamy mieć kartkówkę. Pomidorówka zapewne znowu zrobi ją pod koniec lekcji i nie da napisać do końca, przez co posypie się kolejna seria jedynek.
- Nawet gdyby i tą kartkówkę zrobiła na początku i dała nam całą lekcję na pisanie i tak dostałbym lufę, bo i tak moja kartka byłaby pusta – rzucił Nathan wyciągając zapalniczkę z kieszeni i przyglądając się płomieniowi.
- Oj Sam, nie daj się prosić. Przynajmniej raz zwiej z nami – spojrzałam na nią błagalnie. Trik z oczami zawsze działa. Attacherowie są po prostu stworzeni do manipulowania ludźmi za pomocą uroczego spojrzenia.
Sam popatrzyła na mnie, przez chwilę się zastanawiała i odwróciła się do Kurta który siedział i uczył się na biologię.
- Co ty na to, Kurt? - zapytała.
- A na co?
- Na wagary.
- I tak stchórzy, kujon jeden – burknął Nathan, by go sprowokować.
- Wcale nie! -poderwał się rzucając książkę.
- To pokaż to w praktyce.
- Dobra, pokażę!
- To wagarujemy! - wrzasnęłam uradowana.
Nie wiem czemu reszta się nie cieszyła tylko patrzyła na mnie zdziwiona i zaniepokojona.
- O co wam chodzi? - zapytałam.
- Odwróć się – szepnął Nathan.
Powoli obróciłam głowę do tyłu i ujrzałam Pomidorówkę patrzącą na mnie groźnie i wykrzywiającą zmarszczoną twarz w złośliwym grymasie.
- Ups...
Mamy przekichane.
- Wagarujecie, tak? - bąknęła nauczycielka. - Już ja wam dam wagary! Napiszecie mi referat, NA JUTRO! - wydarła się na nas, a na mnie w szczególności i obracając się na pięcie gdzieś poszła.
- To mamy wagary – rzuciła Metalowa wyciągając podręcznik z czarnej torby z czaszką i otwierając go na rozdziale o rozmnażaniu ludzi.

Oczami Metalowej

Niestety nasze wagary odeszły w niepamięć, bo Kate za bardzo się nimi ucieszyła. Najgorsze, że musiała te krzyki usłyszeć akurat Pomidorówka. Gdyby to był Fąfel (ten facet od informatyki) raczej by wytarmosił nas za włosy, zażartował i jeszcze pomógł z lekcji zwiać. Niestety „life is brutal” i jesteśmy skazani na siedzenie na biologii, z której chcieliśmy uciec.
Dziś kontynuujemy tematykę o rozmnażaniu ludzi. Jest to chyba najzabawniejszy z tematów. Czegokolwiek nauczycielka nie powie to cała klasa się śmieje. I na śmiechach schodzi cała lekcja i kończy się kartkówką, którą praktycznie wszyscy zawalają, poza Sam i Kurtem, którzy się zawsze uczą, i może czasami Kate, której od czasu do się poszczęści.
Nieudane wagary były powodem mojej frustracji, którą musiałam wyładować. Od razu po wejściu do klasy wpakowałam nogi na których miałam całkiem niedawno kupione glany na ławkę, odchyliłam się na krześle, oparłam głowę o skrzyżowane z tyłu ręce i czekałam, aż zupka się ugotuje. Gdyby Glaniarz był ze mną zapewne zrobiłby tak samo i doprowadzilibyśmy wspólnie Pomidorówkę do furii.
- Kate, masz glany? - zapytałam ją, gdy przechodziła koło mnie.
- Mam. Nie zmieniałam butów, bo liczyłam, że uciekniemy na wagary.
- Dzisiaj wyjątkowo usiądziesz ze mną, wywalisz giry na blat i będziemy we dwie kuchcić.
Ucieszona rzuciła torbę koło krzesła i ułożyła się w takiej pozycji jak ja.
- Dobrze. A teraz nic nie rób, tylko tak siedź, a ja się wszystkim zajmę.
Wiedziałam, że wkurzymy Pomidorówkę. Kiedy tylko zobaczyła nas z wywalonymi na ławkę buciorami wściekła się potwornie i zaczęła wydzierać.
- Zabierać mi te nogi z ławki i iść zmieniać buty! - darła się.
- Chce nam pani odebrać naszą indywidualność? – zapytałam arogancko. - Jesteśmy wolnym narodem i mamy prawo do noszenia glanów i wywalania ich na ławki.
- ŚCIĄGAĆ JE! - jeszcze bardziej podniosła głos i zrobiła się czerwona niczym pomidor. Klasa nie mogła powstrzymać śmiechu – w końcu to z tego powodu ta baba ma taką a nie inną ksywę.
- A co nam pani zrobi? - uśmiechnęłam się unosząc brwi i odchylajc się do tyłu jeszcze bardziej.
Pomidorówa zaczęła zmieniać kolory z czerwonego na purpurowy. Zacisnęła te swoje pomarszczone łapki w pięści i patrzyła się na nas spod okularów niczym doberman ze wścieklizną. Niewiele zresztą brakowało, by się spieniła.
- DO DYREKTORA! - wrzasnęła mrożącym krew w żyłach głosem.
- To spoko. Dyro poczęstuje nas soczkiem i ciasteczkami – odparłam spokojnie ściągając nogi z ławki. Kate zrobiła to samo. Wstałyśmy i powoli szłyśmy w stronę drzwi. Po drodze zaczepiłam Nathana:
- Teraz ty, twoja kuzynka i Kurtencja macie doprowadić Zupkę do wściekłości, by wygoniła was z klasy. Będziemy na was czekać w szatni. A jak do nas dołączycie zwiejemy na wagary – szepnęłam i wyszłyśmy z klasy.

Oczami Nathana

Nie spodziewałem się, że satanistka jest aż tak dobra w knuciu planów. Przekazałem Sam i Kurtowi sposób na ucieczkę z lekcji. Nie byli oni jednak tym zbytnio zachwyceni.
- No co wy, jak nie pójdziemy do dyra to nic nam nie będzie – zapewniałem.
- Nie ma mowy – odparł Kurt.
- Tchórzysz.
- Wcale nie.
- MILCZEĆ! - wrzasnęła Pomidorówka.
Przez chwilę nic nie mówiłem. Ale to przez chwilę.
- Jak zwiejesz na wagary to Kate cię bardziej polubi – powiedziałem do Kurta.
On wzdrygnął się na te słowa.
- To możemy uciekać – rzucił rozpromieniony.
Ach, nie ma to jak robić nadzieje ludziom kłamstwami...
- Świetnie. Przekonaj jeszcze Saman...
- MILCZEĆ, BO WYŚLĘ WAS DO DYREKTORA JAK TAMTE! - Pomidorówka wrzasnęła znowu przerywając mi.
- A one naprawdę będą tam jeść ciasteczka? - zapytałem nauczycielkę. Ta spojrzała na mnie z ukosa.
- Nie – warknęła.
- Jest pani pewna?
- Tak.
- Ale tak pewna pewna?
Przestała odpowiadać w miarę spokojnie i krzyknęła:
- Jak ci zależy, to możesz tam iść i samemu sprawdzić!
- Na pewno mogę?
- WON!
Super, mam pozwolenie na wagary. Mam nadzieję, że ta panienka i moja kuzynka nie zawalą sprawy i szybko do nas dołączą. Najwyżej się ich zostawi.
Opuściłem klasę i poszedłem do szatni, gdzie Kate i Metalowa na mnie i pozostałą dwójkę czekały.
- Nie umarłaś z tęsknoty za mną, skarbie? - zwróciłem się do Kate wchodząc do szatni i rozchylając ręce. Ona za to spojrzała na mnie jak Zupka, gdy grałem jej na nerwach.

Oczami Kurta

Jak zwieję na wagary, to Kate mnie polubi. Tak, jest nadzieja! Starałem się namówić Sam do ucieczki, bo od tego zależał mój związek z najcudowniejszą dziewczyna na świecie.
- Nie idę na żadne wagary – syknęła robiąc notatkę.
- No proszę cię, chodź. Będzie fajnie.
- Nie, bo dostaniemy za uciekanie.
- Może nie. No chodź. Przynajmniej nie będziemy się nudzić.
- Nie!
- Tak – sprzeczałem się.
- Nie! - warknęła.
- DO DYREKTORA!
Podskoczyłem na krześle słysząc demoniczny krzyk Pomidorówki. Straciła już cierpliwość, więc najdrobniejszy szmer był powodem jej wściekłości oraz wygonienia na dyrektorski dywanik.
- Kiedy ja nic nie zrobiłam! - Sam zaczęła się tłumaczyć. - To on gadał, to on!
- Gadaliście we dwoje, więc we dwoje pójdziecie do gabinetu dyrektora.
- Ale...
- JUŻ!
Sam była zła, ja jednak się cieszyłem. Co sił w nogach popędziłem do szatni, w której czekała pozostała trójka. Gdy tam dobiegłem stanąłem jak wryty. Zobaczyłem Nathana obejmującego Kate wbrew jej woli. Ona chciała krzyczeć, jednak Metalowa ją uciszała pod pretekstem, że „ktoś usłyszy i nic z wagarów nie będzie”. Ale moja miłość i tak się szarpała w objęciach tego kretyna. Zdenerwowałem się i już miałem iść bohatersko uwolnić Katie, gdy Samantha zatrzymała mnie łapiąc mnie za kołnierz.

Oczami Sam

- W końcu im się znudzi i przestaną – warknęłam trzymając chłopaka.
Ogólnie byłam wściekła. Jeszcze nigdy nie wygoniono mnie z klasy do dyrektora. Nigdy! Ale teraz to się stało, przez tych debili! Oni rujnują mi życie. Od samego rana. Przez nich musiałam się co chwila przebierać i jestem głodna, bo zżarli moje śniadanie.
- Skoro jesteśmy w komplecie to idziemy – Metalowa wstała i skierowała się do wyjścia.
- Puszczaj! Puszczaj! - Kate wykorzystała fakt, że niebieskowłosa jej nie pilnuje i zaczęła się drzeć.
- Nie. Nie puszczę cię, chyba, że pojawi się tu jednorożec – Nathan się z nią przekomarzał.
- Uspokójcie się w końcu! – burknęłam przytrzymując Kurta, który chciał się wyrwać. - Jeżeli Kate ma być moją rodziną to przynajmniej pozwólcie pogodzić mi się z tym faktem.
Natychmiast się uspokoili i siedzieli speszeni. Ale chociaż byli cicho.
- Ja nie będę brać z nim ślubu – powarkiwała Kate.
- Zobaczymy, zobaczymy – kuzyn się z nią sprzeczał.
- Idziemy! - Metalowa się zniecierpliwiła i siłą nas wygoniła z szatni oraz szkoły.

Oczami Nathana

- Gdzie idziemy? - zapytałem.
- Na pizzę – zaproponowała Kate.
- Na pizzy byliśmy w sobotę – powiedziała Sam. - Chodźmy na coś innego. Może do baru sałatkowego?
- Wolę pizzę – marudziła krawaciara.
- A może tak dziś zjemy hot-dogi? Chyba że nasza koleżanka wolałaby hot-caty – zaśmiałem się spoglądając na Metalową. Oczywiście nie obyło się bez wyzwisk, krzywych spojrzeń i pogróżek z jej strony.
- Uspokójcie się wreszcie! - Sam rozdzieliła nas, gdy się szarpaliśmy. - Mamy ustalić, gdzie pójdziemy coś zjeść, a nie się bić jak dzikusy!
Nie byliśmy w stanie się dogadać, bo każdy chciał iść w zupełne inne miejsce: Kate do pizzerii, Sam do baru sałatkowego, Kurt do cukierni, Metalowa sugerowała, abyśmy odwiedzili jakąś piwnicę, w której ponoć jest restauracja. Mi tam było to obojętne, gdzie pójdziemy. Zapewne i tak skończy się na kłótni i wyjdzie na to, że nie zjemy niczego, tylko będziemy siedzieć na fontannie w rynku i słać na siebie obelgi. Tak jest zawsze.
- To na pewno chcesz iść do pizzerii? - zwróciłem się do Kate, której w naszej grupce nie było.
- Hej! Gdzie ona jest?! - krzyknąłem rozglądając się dookoła.
- A kto? - zapytała Sam zajęta sprzeczaniem się z Metalową i Kurtem.
- Kate – nie ma jej z nami.
Moja kuzynka obejrzała się się dookoła i rzuciła obojętnie:
- To nie ma.
- A kogo? - Kurt się nagle obudził.
- Kate! - burknąłem.
Ten zaczął jej szukać wzrokiem i wyraźnie przejął się nieobecnością blondyny.
- Kate! - zawołał. - Kate! Kate!
- I co ty myślisz? Że przyleci do ciebie jak pies? - bąknęła M zirytowana jego wrzaskami. - Gdzieś na pewno jest. Zaraz przyjdzie.
- A jak nie?
- To nie. Masz wielki problem.
- Mogła chociaż powiedzieć, że gdzieś idzie... - powiedział ze smutkiem.
- Po jaką cholerę?
- Byśmy się nie martwili.
Wywołało to u niebieskowłosej wybuch śmiechu.
- To gdzie ona w końcu jest? Wiecie? - spytałem.
- Nie! - syknęła Sam.
- To chociaż jej poszukajmy.
- Łaź na wagary, a potem szukaj wariatki, której zachciało się uciekać... Nienawidzę was, nienawidzę! - burczała.
Ale i tak udaliśmy się na poszukiwania krawaciary. Może przy okazji wstąpimy do sklepu zoologicznego i kupimy dla niej smycz.

Oczami Kate

- Dziewczyno, czy ty chcesz pozbawić mnie całego towaru? - sprzedawca patrzył na mnie ze zdziwieniem.
- Nie nie nie, bo większość gier już mam – odparłam kładąc na ladzie stertę opakowań z grami.
- Ma pan może „Drakan: Order of the Flame” w oryginalnym opakowaniu? - zapytałam po chwili.
- Dra-co?! - najwyraźniej w świecie nie wiedział, o czym mówię.
- Dra-kan: Order of the Flame – powtórzyłam powoli.
- Pierwsze słyszę. To w ogóle taka gra istnieje?
- Tak. Ten tytuł jest z 1997 roku. Stworzony przez Surreal, a wydany przez Psygnosis.
- A czego to dotyczy w ogóle?
- „Drakan” należy do gier TTP, akcji, przygodowych i fantasy. Główny motyw to uwolnienie brata głównej bohaterki, Rynn. Pomaga jej w tym smok, Arokh.
- W jakim ty języku do mnie mówisz, to nie wiem. Na pewno nie znalazłaś tego na półkach? Jak jest to powinno tam być.
- Nie znalazłam.
- To poszukam w magazynie – rzucił i niechętnie wszedł w drzwi, które były tuż za nim.
Czekałam na niego i myślałam sobie, jakim to trzeba być durniem, by nie znać nazw białych kruków wśród gier. Ten facet w ogóle nie ma pojęcia o biznesie, w którym pracuje. Jak można zatrudniać w sklepie z grami kogoś, kto się na nich nie zna?!
Po paru minutach przerwał moje rozmyślania i przyniósł mi jakieś „Dragon Age”.
- Ja nie chciałam „Dragon Age”, tylko „Drakan”.
- Nie znalazłem go.
- Może źle pan szukał?
- Szukałem w grach fantasy, TTP i na „D”.
- Ale to nie jest to. Proszę poszukać dokładniej.
Koleś pokręcił głową i wrócił do magazynu burcząc coś pod nosem. Ponownie do mnie wrócił, tym razem znowu przyniósł mi jakąś grę, ale nie „Drakan”.
- Tam nie ma twojego „Dakaru”.
- „Drakan” - poprawiłam go. - To jest „Drakan”, a nie „Dakar”.
- To kasujemy tylko te pudełka? - zapytał wskazując na stertę opakowań, które wcześniej przyniosłam do kasy. Chciał się mnie jak najprędzej pozbyć.
- A może pozwoli mi pan samej poszukać w magazynie? - rzuciłam.
- Oszalałaś?! Nie wpuszczę cię tam!
O nie, ja się nie poddam. Jak mam dostać „Drakan: Order of the Flame” w oryginalnym opakowaniu to je dostanę. Uznałam, że zastosuję rodzinny trik.
- Niech mi pan pozwoli – spojrzałam błagalnie na kolesia robiąc największe i najsłodsze oczy, jakie byłam w stanie zrobić.
Ten popatrzył na mnie jak na nienormalną. Chciał coś powiedzieć, ale żadne słowa nie mogły mu przejść przez gardło. A ja zrobiłam jeszcze większe i jeszcze słodsze oczy.
- No dobra, niech ci będzie. Właź do tego magazynu.
To był mój tryumf! Czym prędzej poleciałam szukać mojego „Drakan”.
- Tylko niczego tam nie rozwal!
:iconfaliti:

    Poprzednia część :bulletblack: Następna część




    Moje opowiadanie się spodobało, więc wrzucam kolejną część! :dummy: Teraz biorę się do pisania następnej.

    Wybaczcie, że nie wrzucam rysunków, ale jakoś nie idzie mi rysowanie. Poprawię się, spokojnie.

    No i wracam do zdrowia i od jutra normalnie idę do szkoły. Nieee! :iconnooooplz: Za dobrze mi się leniuchuje!
    Dlaczego życie musi być takie okrutne?!

    A tak poza tym
    Miłej lektury!
Add a Comment:
 
:iconsanangle:
~SanAngle Jan 11, 2013  Hobbyist Writer
Świetne :)

Najlepsza zdecydowanie Kate :)
Reply
:iconsworddevildives:
Muszę zasmucić Kate: Prawdopodobieństwo, że jednorożec pojawi się w ich szatni jest niewielkie XD GENIALNE
Reply
:iconrakiramara:
~RakiraMara Dec 27, 2012  Hobbyist Artist
"rzucił Nathan wyciągając zapalniczkę z kieszeni i przyglądając się płomieniowi." Tia, już widzę Nathana rzygającego tęczą i wpatrującego się w płomień z zapalniczki xD
Reply
:iconcatsini:
~Catsini Nov 29, 2012  Hobbyist Traditional Artist
" - Puszczaj! Puszczaj! - Kate wykorzystała fakt, że niebieskowłosa jej nie pilnuje i zaczęła się drzeć.
- Nie. Nie puszczę cię, chyba, że pojawi się tu jednorożec – Nathan się z nią przekomarzał."
Jeżeli Kurt chciał uratować Kate, trzeba było go przebrać na różowo i dorobić róg.
Reply
:iconkureczka:
!Kureczka Nov 28, 2012  Hobbyist Traditional Artist
cytuję:,,mrożącym krew w żyłach głosem'' - przypomina mi to czarownicę z ,,opowieści z narnii'' gdy Edmund przyszedł sam do pałacu czarownicy bez swojego rodzeństwa.
Reply
:iconfaliti:
~Faliti Nov 28, 2012  Hobbyist General Artist
Nigdy tej Narnii nie czytałam, choć miałam ją nawet a lekturę.
Reply
:iconerkanna:
!Erkanna Nov 25, 2012  Hobbyist General Artist
"Kurtencja" Kocham Cię za doprowadzanie Kurt'a do płaczu i ogólne znęcanie się nad tym czymś :3
Reply
:icondelegado2:
!delegado2 Nov 21, 2012  Hobbyist Artist
zalecam dodać np nad tymi Wpis metalowej albo wpis nathana

czasami nie mogę się połapać kto to mówi np w pierwszym wpisie nie widziałem kto to
Reply
:iconroksia29:
~roksia29 Nov 20, 2012  Hobbyist Traditional Artist
Jejku, to jest świetne!
Najlepszy tekst Metalowej "I co ty myślisz? Że przyleci do ciebie jak pies?" XD
Reply
:iconwit-grijsmuis:
Mood: Artistic ~Wit-GrijsMuis Nov 20, 2012  Hobbyist Traditional Artist
Szczerze ? Na początku ominęłam to, bo nie chciało mi się czytać, ale dzisiaj spróbowałam i już nie mogę się doczekać kolejnych części :D

Co uważasz o mych rysunkach :)
Reply
Add a Comment: