deviant art

Deviant Login Shop
 Join deviantART for FREE Take the Tour
[x]
more ▶

More from ~Faliti

Featured in Groups:

Details

December 31, 2012
15.7 KB
Link
Thumb

Statistics

Comments: 114
Favourites: 39 [who?]

Views: 1,870 (0 today)

License

Creative Commons License
Some rights reserved. This work is licensed under a
Creative Commons Attribution-Noncommercial-No Derivative Works 3.0 License.
[x]
Nasz Dziennik
część dwunasta


Oczami Nathana

Kate nie chciała ze mną rozmawiać od rana. Unikała mnie szerokim łukiem.
- Weź jej coś powiedz! - zaczepiłem Sam.
- Co mam powiedzieć, do cholery? - syknęła.
- To twoja najlepsza przyjaciółka. Przemów jej do rozumu. Nie chcę, by wiecznie była na mnie wściekła.
- Wczoraj to robisz jakieś dziwactwa, że ta drze się jak opętana, a dzisiaj chcesz przebaczenia? Nie ma, mnie nie proś!
- Błagam cię, Sam! Zrób to dla swojego kuzyna.
Uznałem, że zrobię jak Lucy z tymi swoimi oczami. Moja kuzynka popatrzyła na mnie jak na kretyna.
- Przestań się tak na mnie gapić – fuknęła.
- Nie, nie przestanę, chyba, że porozmawiasz z Kate.
- Jeszcze się i na mnie wkurzy.
- Ale jej przejdzie foch na ciebie – na mnie się obrazi na wieki.
- Też jej przejdzie.
- Nie zapowiada się na to. Błagam cię, no! Zrobię wszystko co tylko chcesz!
- Wszystko? - upewniała się.
- Tak, tak, tak.
- Świetnie. Przytargaj mi to Kurta i go przytrzymaj.
- Po co?
- Własne interesy. No szybko, bo z naszej umowy nici.
Poleciałem po tamtego debila jak najprędzej. Szedł prosto w stronę Kate, pewny siebie.
- Idziesz ze mną – powiedziałem łapiąc go za koszulkę.
- Po co? - przestraszył się.
- Sam czegoś od ciebie chce. No chodź! - szarpnąłem jego ciuchy. Usłyszałem dźwięk dartego materiału. Nie zwróciłem na to jednak szczególnej uwagi i zaciągnąłem chłopaka do Sam, która cieszyła się bardziej niż kiedykolwiek.
- Świetnie, świetnie – zacierała łapki. - No, Kurcik. Idziesz dzisiaj ze mną do cukierni, nie obchodzi mnie co na to powiesz, bo należysz do mnie do końca dnia. A jak będziesz stawiać opór, to mój kuzyn cię spierze.
Pierwszy raz w życiu pomyślałem „Mam zarąbistą kuzynkę”.
Kurt popatrzył na mnie oczyma pełnymi żalu i strachu.
- Dobrze – wydusił.
Sam uśmiechnęła się szeroko.
- Okej, ja wywiązałem się ze swojej części umowy. Twoja kolej – powiedziałem do Samanthy.
- Jasne – odparła i pobiegła do Kate w podskokach.

Oczami Sam

- No już Katie, nie fochaj się, tylko mi powiedz, o co ci znowu wczoraj poszło z Nathanem?
- Co ci do tego? - burknęła.
- Jestem twoją przyjaciółką i jeśli coś gryzie ciebie, to gryzie też mnie. Powiesz o co chodzi?
Rozejrzała się dookoła. Zatrzymała swój wzrok na Nathanie, który stał na końcu szkolnego korytarza.
- Chodźmy na dwór – powiedziała.
Gdy znalazłyśmy się na zewnątrz ponownie zapytałam ją o wczorajsze wydarzenia.
- I tak chcę się zastrzelić, więc już mi wszystko jedno, czy ci powiem, czy nie.
- Rób jak chcesz...
- Ta kelnerka w kafejce to zołza, dziwnie patrzy się na Nathana...
- Czyli jak?
- Jakby go chciała poderwać.
- I ty jesteś zazdrosna? - ucieszyłam się.
- Na za dużo sobie pozwala ta Momo. Niech wie, że jej miejsce jest za ladą. Ze względu na nią nienawidzę tamtego miejsca i nie cierpię do niego przychodzić. Ale obmyśliłam plan, który opierał się na zachowywaniu się jak dziewczyna twojego kuzyna...
Jeszcze większy zaciesz.
- Dlatego go przytulałam – kontynuowała. - Wtedy pojawił się złodziej, ja za nim pobiegłam, spotkałam Maćka, potem przyszliście wy i policja i poszliśmy na miasto. Kiedy Maciek sobie poszedł i byliśmy przed sklepem z grami Nathan mnie objął. Odepchnęłam go, a on się zapytał, czemu teraz go odpycham, a w kafejce się do niego zalecałam. Nie wiedziałam co powiedzieć, a prawdy nie chciałam wyznać, bo byście mnie wyśmiali. Postanowiłam zatem zemdleć, a przynajmniej udawać, że to robię.
- Napędziłaś nam niewyobrażalnego stracha.
- Wiem, ale nie znalazłam innego wyjścia. Słyszałam wszystkie wasze rozmowy. Kiedy Nathan mnie podniósł i trzymał mnie na rękach gadał też do mnie jakieś bzdury.
- Jakie?
- Wspominał o bajce o śpiącej królewnie i mówił, że się proszę o obudzenie sposobem z tej bajki. Jak pokłócił się z Kurtem to odszedł na bok i chciał mnie pocałować.
Umrę – to takie romantyczne...
- Myślałam, że robi to dla żartów, ale im bardziej się do mnie zbliżał tym bardziej niepewna co do tego byłam. Kiedy miał przytknąć swoje usta do moich ja zaczęłam się wydzierać i szarpać.
- Popsułaś wszystko – powiedziałam ze smutkiem.
- Że co? - oburzyła się.
- Nic nic nic! Mów dalej.
- To wszystko... A teraz mogę spokojnie skoczyć z dachu lub zasadzić sobie kulkę w łeb.
- Oj nie przesadzaj. Nathanowi jest przykro z powodu tego wszystkiego.
- Obchodzi mnie to tak jak zeszłoroczny śnieg.
- Przestań. Możesz się wiecznie obrażać, ale nic to nie da. Nathanowi się znudzi i znajdzie sobie inny obiekt uczuć, który przyjmie jego zaloty. Na przykład Momo.
Kate wzdrygnęła się na te słowa.
- Pogadaj z nim – rzuciłam.

- Załatwione – powiedziałam do Nathana.

Oczami Kate

- Nie – fuknęłam.
Siedzieliśmy w szatni. Nie poszłam na wf, bo nie miałam najmniejszej ochoty ćwiczyć. Mimo wszystko chcę umrzeć nieco inaczej niż poprzez uderzenie piłką. Nathan też odpuścił sobie tą lekcję i poszedł ze mną, bez mojej wiedzy. Kiedy grałam na PSP wparował tam, złapał mnie za ręce i zapytał, czy mu wybaczę.
- Dlaczego? - jęknął.
- Nie zasługujesz.
- Nie wystarczy fakt, że prawie przed tobą klękam i błagam cię o wybaczenie.
- Nie. Umrzyj. Wtedy ci wybaczę.
- Wtedy to już będzie bez sensu.
- Teraz to wszystko jest bez sensu. Nie dość, że moje życie zamieniło się w jakieś pokręcone dziwne coś opierające się na zachowywaniu się jak baby z seriali, to jeszcze ta gra, którą chciałam kupić wczoraj jest nie do zdobycia gdzie indziej, a nawet jeśli, to aż dwa razy droższa. Dzwoniłam do gościa z „World of Games”, powiedział, że znalazł się kupiec. To jest bez sensu. Będę samotna, tylko pies będzie mi dotrzymywać towarzystwa. Co to za życie?
- Jak będziesz się fochać to sensu to życie nigdy nie nabierze. Przepraszam cię. No proszę, wybacz.
Spojrzałam na niego. Chciało mi się ryczeć. A ja nie ryczę. Nigdy. No prawie. Tylko przy pewnych piosenkach i pod koniec „Okami” oraz innych gier.
- To może pójdziesz ze mną, na pizzę, sushi, czy co tam lubisz?
- A Sam?
- Idzie z Kurtem. Tylko oni sami.
- A Metalowa albo Glaniarz?
- Oni będą składać koty w ofierze. Jesteś skazana na mnie. To jak?
- I tak się zastrzelę, więc mi wszystko jedno.
- Za dużo „Bullet”... To chodź.
- Ale teraz?
- To przedostatnia lekcja. A na WoSie nigdy niczego nie robimy. Chodź.

Pojęcia nie mam, czemu dałam się na to namówić. Zaciągnął mnie do jakiejś cukierni, kupił mi jakiegoś muffina, usiadł ze mną koło fontanny, coś do mnie gadał.
- Milcz – warknęłam wiercąc wykałaczką w muffinie.
- Chcę cię pocieszyć.
- Nie idzie ci to.
- Wiem. Ale próbować warto. Może się uda?
- Kiedyś tak próbowałam naprawić x-boxa, że go popsułam jeszcze bardziej. I co? Warto próbować, by narobić jeszcze większej kaszany?
- Wtedy mówi się trudno.
- Nie mówi się trudno, jeśli chodzi o coś, na czym ci zależy.
- I ty mi się dziwisz, że ciągle chcę wyprosić u ciebie przebaczenie i cię pocieszyć?
- Niby ci na mnie zależy?
- Jak psu na szynce, szyneczko – uśmiechnął się.
- Szy-neczko?
- Tak.
Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. W akcie desperacji zapchałam sobie muffinem usta.
- Mam coś dla ciebie – rzucił.
- Niby co? - zapytałam z napchanymi policzkami.
Na moich kolanach położył... GRĘ?! TAK! GRĘ! TĘ GRĘ!
Wyplułam zawartość swojej paszczy (poza językiem i zębami).
- Skąd masz?! - zapytałam patrząc z niedowierzaniem na opakowanie.
- Z „World of Games”. Jak ty zwiałaś to ją kupiłem.
- Za taką forsę?
- Oddałem mu jeszcze parę swoich gier. Ale takich, w które już nie gram wcale. Znaczy, mam oddać...
- Łał...
- Wiedziałem, że się ucieszysz.
Kiedy ja tak wgapiałam się w grę Nathan przysunął się do mnie i mnie objął. Powoli przysunął swoją twarz do mojego policzka.
- To niczego nie zmienia – burknęłam. - Dalej cię nienawidzę.
- Mimo że dałem ci grę?
- No.
- A złagadza to twój gniew na tyle, byś mnie nie zabiła?
- W sumie...
- Nawet jak cię pocałuję?
Nic nie powiedziałam. Chyba wziął to za „tak”, bo pocałował mnie w policzek.
- Jutro cię zabiję – powiedziałam.
- Miałaś mnie nie zabijać.
- Obiecanki cacanki. I tak będziesz trup.
- Za to cię kocham – przycisnął mnie do siebie.
- Ja siebie też – uśmiechnęłam się i oparłam głowę na jego ramieniu.
Było tak... Przyjemnie...
- A kochasz mnie za coś? - zapytał po chwili.
Spojrzałam na niego.
- Za nic – odparłam.
- Kochasz mnie tak za nic i po prostu?
- Nie kocham cię, to po pierwsze.
- Ale powiedziałaś, że kochasz mnie za nic.
- Wcale nie.
- Dałaś się pocałować.
- Tylko po to, abyś dostał to czego chcesz i zostawił mnie w spokoju.
- Uważaj, bo ci uwierzę. Wiem, że jest inaczej.
- Nie jest.
- To czemu się do mnie przytulasz?
- Bo ty mnie obejmujesz.
- Ale tak to byś się wyrywała. Czemu tego nie robisz?
- Bo... Tak.
- Tak?
- Tak.
- A może nie?
- Nie.
- Czyli nie?
- Nie.
- A może jednak tak?
- Nie.
- To tak czy nie?
Zamilkłam.
- Nieważne.
- A wiesz co?
- Co?
- Wiem co zrobić, abyś się przyznała.
- Czyli?..
- Dam ci twój ulubiony grafit, zapytam, czy mnie kochasz, a twoja odpowiedź na pewno zabrzmi „tak”.
- Będę wtedy naćpana.
- I będziesz też szczera.
- Nie – będę tylko gadać głupoty.
- Teraz to robisz.
- Nie robię.
- Pewnie że robisz – droczył się z uśmiechem.
- Wcale!
- Cicho bądź – powiedział, złapał mnie za skronie i przycisnął swoje usta do moich. Chyba spłonęłam rumieńcem, bo poczułam go na policzkach. Czas jakby stanął w miejscu, wszystko zniknęło, byłam tylko ja i Nathan. Piroman powoli zsunął swoje dłonie z mojej głowy na szyję, potem na plecy, ostatecznie objął mnie w talii. Ja zamiast się szamotać, co powinnam dawno zrobić, zmrużyłam powieki i położyłam dłonie na jego ramionach. Nie wiem ile trwaliśmy w tych objęciach i pocałunku, może sekundę, może kilkanaście, ale dla mnie zdawał się nie mieć on końca. I dobrze. Czułam szczęście jak po ukończeniu jakiejś gry. A w sumie nie. To było jakieś takie niepowtarzalne uczucie, którego nie doznałam jeszcze nigdy, takie przyjemne.

Oczami Kurta

Szedłem z Sam przez rynek. Wracaliśmy z pizzerii z naszej „randki”, jak to nazwała Samantha. To nie była żadna randka, czyli wypad na pizzę z przymusu. Ale nie powiem, że nie było fajnie.
- Jutro też idziemy? - zapytała.
- Raczej nie. Będę się uczyć na sprawdzian z biologii...
- To możemy to robić we dwoje – chwyciła mnie za ramię i spojrzała na mnie maślanym wzrokiem.
- W sumie...
- To cudnie – rzuciła, stanęła na palcach i cmoknęła mnie w policzek.

Eeee...
...
...Placki?

***

Oczami Metalowej

Znowu cała hałaśliwa grupka, Kate, Nathan, Sam i Kurt, zawitała pod moim domem. Znowu mieliśmy iść do szkoły w piątkę.
- Glaniarz idzie z nami? - zapytała Kate.
- A jak! - ktoś krzyknął za nami.
To był Matt.
- Wyzdrowiałeś? - zdziwiłam się.
- Nie. Ale stęskniłem się za wami. I za wagarami – zaśmiał się.
- Masz trochę do nadrobienia – powiedziałam.
- To bierzmy się do nadrabiania – krawaciara zatarła dłonie.
- Znowu na wagary? - wtrącił piroman.
- O nie nie! Mamy sprawdzian z biologii! - powstrzymywała ich Sam.
- To tym bardziej trzeba uciekać – rzucił Glaniarz.
- Nie bądź taka – Kurt szarpnął Samanthę.
Ona zawahała się.
- Ostatni raz – odparła.
- RUSZAMY NAROBIĆ ŁOMOTU W JAKIEJŚ PIZZERII! - Matt wrzasnął najgłośniej jak umiał.
I pobiegliśmy przed siebie drąc się i budząc ospałych sąsiadów.
:iconfaliti:
Flaki z olejem że no. Nudniej się nie dało chyba... Fail na całej linii, wiem to. I zapewne roi się tam od błędów, bo napisałam, wrzucam i niczego nawet nie sprawdziłam. Kiedy indziej to zrobię (o ile zrobię). Ale niech cieszą się Ci, co tak bardzo chcieli pocałunku Natha i Kate - jest.
Ale co najważniejsze:
Napisałam to opowiadanie do końca.

:iconfuckyeah-plz: Tak jest!

Nadrobię tą nudę w tym rozdziale w kolejnym opowiadaniu. Piszę i postaram się jak najszybciej wrzucić.
Add a Comment:
 
love 16 16 joy 5 5 wow 1 1 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0
:iconpussythecat2012:
<3 <3 <3 <3 <3 scrolllaplz
Reply
:iconpink526:
omgsocuteplz
Reply
:iconpink526:
:happybounce: I love it OwO
Reply
:iconpink526:
Awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww *.* <3333 Nathan i Kate <3 I opis pocałunku :D I wszystko takie mrraśne <33
Reply
:iconsoro123:
woooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooow
Reply
:iconbadyl22:
fajnie się skończyło <3
Reply
:iconsworddevildives:
OMG how sweet zakończenie :iconomgsocuteplz:
Reply
:iconskillpain:
przepraszam, odbiło mi wtedy xd
Reply
:iconskillpain:
JAKĄ NUDĘ W ROZDZIALE?!?! JAKĄ NUDĘ W ROZDZIALE NO?!?!
Reply
:iconskillpain:
LAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!! BĘDĘ TERAZ SPAMOWAĆ BEZ SENSU!!!!! LAAAAAAAA! :iconepiclaplz:
Reply
Add a Comment: