deviant art

Deviant Login Shop
 Join deviantART for FREE Take the Tour
[x]
more ▶

More from ~Faliti

Featured in Groups:

Details

December 28, 2012
14.9 KB
Link
Thumb

Statistics

Comments: 100
Favourites: 25 [who?]

Views: 1,576 (0 today)

License

Creative Commons License
Some rights reserved. This work is licensed under a
Creative Commons Attribution-Noncommercial-No Derivative Works 3.0 License.
[x]
Nasz Dziennik
część jedenasta


Oczami Nathana

Szliśmy wzdłuż wystaw sklepowych. Kate i Maciek podążali na przedzie zaciekle dyskutując o muzyce. To Maciej coś powie, to Kate, to on się zdziwi, to ona prawie nie zemdleje z wrażenia, to on znowu rzuci kilka słów, to ona mu coś zdradzi, to we dwoje zaczynają się cieszyć. I żadnego nie można tknąć, tak ich wciągnęła ta rozmowa.
Nie podobało mi już się samo to, że Katie z taką fascynacją słuchała tego, co mówił do niej Maciek i na odwrót, bo chłopak też kilka razy otwierał usta z wrażenia, gdy Kate coś mu opowiedziała.
I tak szliśmy. Każdy z kimś dyskutował: Sam z Kurtem, który wyglądał na zazdrosnego i Kate z Maćkiem. Tylko nie ja. Mi zabrano moją towarzyszkę.
Nagle Katie stanęła jak wryta po słowach chłopaka i padła do tyłu prosto w moje ramiona. Oczy jej się iskrzyły, ona się uśmiechała, a w dodatku się rumieniła. Wyglądała, jakby przed chwilą doświadczyła jakiegoś cudu.
- Johny 3 Tears lubi stare gry na GameBoya... – wyszeptała.

Kate była tak zachwycona wieścią, że jeden z członków HU lubi jakieś tam gry, że poleciała do sklepu „Game World” wypytywać o klasyki na jakąś tam starą konsolę. Sprzedawca zraził się na jej widok, a gdy zobaczył mnie, Kurta, Sam i Maćka wyglądał tak jakby chciał stąd uciec.
- Nie mam żadnego „Drakaru”, żadnych oryginalnych opakowań ani niczego, czego chcesz! - wrzasnął zza lady.
- Ale gry na GameBoya pan ma? - zapytała krawaciara.
- Zależy jakie. Nie męcz mnie tylko pudełkami, błagam.
- Fajnie by było, gdyby były w pudełkach, ale jeśli nie, to trudno.
Sprzedawca odetchnął z ulgą.
- To jakie gry chcesz?
Kate wtedy nachyliła się w stronę Maćka:
- Jakie J3T konkretnie lubi gry?
Maciek wzruszył rękoma.
- Wiem tylko, że stare klasyki – odparł.
- Ma pan stare klasyki an GameBoya? - krawaciara zwróciła się do sprzedawcy.
- Jasne.
Dziewczyna wdała się teraz w rozmowę, a ja zaczepiłem Maćka.
- Tu słuchasz Hollywood Undead?
- Tak – odpowiedział.
- Moja dziewczyna też lubi ten zespół – rzuciłem spoglądając na Kate, która przyglądała się opakowaniom gier.
- To twoja dziewczyna? - zapytał z niedowierzaniem.
- Tak, jak najbardziej – odparłem przymykając oczy i unosząc się. Usłyszałem chichot chłopaka.
- Z czego rechoczesz? - fuknąłem.
Wtedy dobiegł mnie wrzask Kate:
- ŻE CO?! ILE?!
Okazało się, że gry, które chciała kupić to egzemplarze kolekcjonerskie i kosztują sporo kasy.
- Toż to mówię, że... - burknął sprzedawca.
- O nie nie, aż tyle nie zapłacę.
- To nie będzie gier.
- Gdzie indziej je znajdę.
- Będą tylko droższe.
- Kiedyś kupiłam „Drakan” za siedem dych, kiedy ta gra chodzi po kilka stów.
- Tego nigdzie indziej tak łatwo nie dostaniesz i nie po takiej cenie.
- No na pewno nie po tak wysokiej.
- To bierzesz, czy nie?
- Pewnie, że nie. Za taka forsę zdobędę kilka gier, a nie jedną.
- Nie to nie. Znajdzie się inny klient.
- Jasne. Bogaci to raczej rzadko kiedy grają w gry komputerowe. Jestem prawdopodobnie jedyną osobą, która od pana to kupi, pod warunkiem, że spuści pan cenę.
- O ile?
- 50%.
Na to facet wybuchł śmiechem.
- O pół ceny?
- Dorzucę kilka gier. Przecież przyjmuje pan też gry, by je potem odsprzedać.
- Spuszczę o pół ceny, jeśli dostanę 10 gier.
- 10 gier?
- Oczywiście tych nowszych.
- One są o wiele więcej warte niż to. 40% i kilka gier.
- Nowszych gier.
- Nie, starszych trochę.
- Odpada.
- 30% i nowsza gra?
- 30% i kilka nowszych gier.
- 30% i kilka starszych gier?
- Nie.
- 20% bez gier.
- Bez gier to co najwyżej o 10% ci spuszczę.
- 20% bez gier. Tylko na tyle pójdę jak już.
- A ja nie. Przykro mi, powiedziałem 10% i pozostanę przy 10%.
- To nie kupuję.
- To nie.
Kate wyszła ze sklepu, my poszliśmy za nią.
- Tyle forsy za grę – warknęła – aż tak nie zdurniałam!
- Nie widziałaś, po ile chodzą gitary z podpisami chłopaków z HU... - wtrącił Maciek.
- Chyba wolę nie wiedzieć.
- Wiesz co, chyba muszę lecieć – powiedział patrząc na zegarek. - Na razie! - i pobiegł.
- Cześć! - zawołała Kate, gdy ten się oddalał.
Nareszcieee! Odczułem niewyobrażalną ulgę. Przysunąłem się do Kate, objąłem ją ku jej zaskoczeniu i zapytałem:
- Jutro pójdziemy na ciasto z truskawkami?
- Won! - wrzasnęła mi do ucha, odepchnęła mnie i kopnęła w piszczel. I to akurat w ten, w który oberwałem ostatnio od Metalowej. Będę miał siniaka na siniaku.
- No nareszcie wróciłaś! - ucieszyła się Sam i przytuliła przyjaciółkę. Kurt też chciał to zrobić, ale trzepnąłem go w łeb.
- A tobie co znowu? - warknąłem do Kate.
- Nic mi nie jest – odparła uwolniona z objęć Sam.
- Ale w kafejce to mnie przytulałaś.
Zamilkła. Nie wiedziała co powiedzieć.

Oczami Kate

Jasna cholera! Trzeba było jednak plan B wymyślić. Wiedziałam, że A zawali. I co ja teraz mu powiem? Efekty niemyślenia, diabelne efekty niemyślenia!
W tym momencie dobrze by było, gdyby ziemia się rozstąpiła i mnie pochłonęła...

Oczami Nathana

- I co się gapisz? - syknęła.
- Czekam na to, co powiesz – powiedziałem.

Oczami Kate

Przydałby się cud z nieba... Co zrobić?! Cholera, szybko, myśl debilko! Cegła... Łom... Choleeeraaa jasna!

Oczami Nathana

Wszyscy wpatrywali się w Kate, która stałą jak wryta i unosiła oczy ku niebu. Nagle zachwiała się, zamknęła oczy i zaczęła upadać. Ja piórkuję! Rzuciłem się by ją złapać. Sam się przeraziła, Kurt prawie zawału nie dostał, a Kate byłą nieprzytomna.
- Hej, ocknij się! - krzyknąłem do niej.
Nie zareagowała.
Przez głowę przepłynęła mi myśl „A może ona nie żyje?”.
Nachyliłem policzek do jej ust i nosa, by sprawdzić, czy oddycha.
- Co ty wyrabiasz?! - wrzasnęła Sam.
- Sprawdzam, czy żyje!
- I?!
- Żyje.
- Zrób coś! - wtrącił się Kurt.
- Niby co?! Mam ją spoliczkować?! Nie uderzę dziewczyny.
- Znalazł się dżentelmen od siedmiu boleści – burknął.
Nie zareagowałam na to. Złapałem Kate za nogi, wsunąłem rękę pod jej plecy i ją podniosłem. Nie wiem jakim cudem tego dokonałem, bo mimo drobnej budowy była całkiem ciężka.
- Przestań stękać! - Sam na mnie fukała.
- To sama spróbuj ją podnieść! - odgryzłem się.
- Może ja ją poniosę, bo ty nie dasz rady – warknął Kurt.
Znalazł się mistrz ciętej riposty.
- O nie nie, szkoda dziewczyny i ciebie – jeszcze się połamiesz jak z nią upadniesz.
Na te słowa poczerwieniał ze złości. Ja miałem ochotę go trzepnąć, ale nie miałem jak z Kate na rękach. Jutro to zrobię.
- Dzwoń po mamę, albo tatę Kate – powiedziałem do Sam. - Ja spróbuje ją jakoś zanieść do domu.
Sam wyjęła komórkę i zrobiła tak, jak kazałem.
- Dzień dobry pani Attacher, Sam mówi... No, jest problem... Nie do końca. Kate jest nieprzytomna... Nie, oddycha... To znaczy oddycha, żyje... Może pani po nią przyjechać?... Dobrze, dziękuję – schowała telefon. - Zaraz przyjedzie – powiedziała.
- Oby jak najszybciej, bo mi zaraz ręce odpadną – jęknąłem.
- No już, Katie, ocknij się – szepnąłem do nieprzytomnej krawaciary. - Chyba że chcesz skończyć jak śpiąca królewna.
Takie słowa zazwyczaj działają na nią jak groźby. Nawet gdyby była martwa to wróciłaby do żywych po ich usłyszeniu.
I... Nic? Zero reakcji? Może nie zna tej bajki? Ale nie no, musi znać... Powinna.
- Prosisz się o to. Nie obudzisz się sama, to ja to zrobię na sposób, którego nie znosisz.
- Co ty wyrabiasz?! - syknął Kurt.
- Rozmawiam z nią – odparłem.
- Ona cię nie słyszy.
- Skąd wiesz?
Odwróciłem się od niego i odszedłem na bok.
- Obudź się, nooo... - znowu gadałem do Kate.
Zero reakcji. Nadal.
- Prosisz się, na serio się prosisz.
Wtedy olśniło mnie. Mam jedyną niepowtarzalną okazję, by zrobić coś, co skończyłoby się dla mnie śmiercią. Bez żadnych konsekwencji mogę teraz pocałować Kate. Nie dowie się o niczym.
Podniosłem jej głowę trochę wyżej.
- Prosiłaś się.
Zbliżyłem swoje usta do jej ust, coraz bliżej, powoli... Czułem jej oddech, szybki, ale nie zwróciłem na to uwagi. Czułem ciepło jej ciała.
- WON! WON! WON! ODWAL SIĘ! WON!
Cudem się ocknęła. Darła się, uderzyła mnie w twarz z pięści i machała rękoma i nogami.
- PUŚĆ MNIE, GNOJU!
Ja zamiast ją puścić tylko mocniej przyciskałem ją do siebie, mimo jej szamotaniny i wrzasków.
- PUŚĆ! - krzyczała coraz rozpaczliwiej.
- TO SIĘ USPOKÓJ! - wydarłem się na nią.
Od razu przestała się szarpać i spojrzała na mnie z wyrzutem.
- Puść mnie – powiedziała cicho.
Odstawiłem ja na ziemię. Sam i Kurt przylecieli od razu i zaczęli się na mnie drzeć i męczyć Kate. Ona tylko zabrała swoją torbę, którą trzymała Sam i poszła przed siebie bez słowa. Ignorowała wołanie.
- Cześć mamo, już mi lepiej – rzuciła do słuchawki, gdy odchodziła.

Oczami Kate

Wróciłam do domu, cała mokra. Zaczął padać deszcz. Jeszcze tego brakowało. Olałam pytania mamy i taty, ich wołanie, tylko zrzuciłam buty, po schodach wbiegłam na górę i zamknęłam się w swoim pokoju.
- Just let me die... - zanuciłam i rzuciłam się na łóżko
Dobiegło mnie drapanie do drzwi. Mimo woli wstałam z pościeli i podeszłam do wrót do mojego świata i wpuściłam Shira. Natychmiast wskoczył tam, gdzie przedtem leżałam i spojrzał na mnie ze współczuciem. Trzasnęłam drzwiami, zatarasowałam je komodą, co stała obok i położyłam się na łóżku. Shiro wtulił się we mnie.
I teraz zgoniły się rozmaite myśli, by mnie prześladować do końca dnia.
Mogłam zrobić coś innego, niż zacząć się drzeć. A tak to schrzaniłam wszystko. Cały mój plan poległ w gruzach. No ale w ekstremalnym przypadku, gdyby nie pojawił się złodziej, to bym musiała Nathana pocałować tak czy siak. Albo gdyby już samo przytulanie nie pomogło. Ale pojawił się złodziej, zwialiśmy z kafejki. Teraz to pytanie, czemu kleiłam się do niego i to moje „omdlenie”... Najlepszym wyjściem było udawać nieprzytomną, niż zrobić z siebie idiotkę nie wiedząc, co powiedzieć. Jeszcze przy Kurcie i Sam... I byłoby dobrze, gdyby Nathanowi nie strzeliło do głowy, by mnie pocałować. Co go znowu naszło na bajki o śpiącej królewnie?! Kiedy ten mnie uniósł i się do mnie zbliżał miałam jeszcze nadzieję, że przestanie, że robi to tak dla jaj. Im bliżej jego twarz była mojej tym gorzej było. Myślałam tylko „Oddal się, przestań żartować”. Ale ten moment, kiedy jeden milimetr dzielił nasze usta kazał mi zacząć wrzeszczeć.
Może wtedy trzeba było się poruszyć? Też by poskutkowało.
No trudno, stało się co stało. Trzeba poszukać pistoletu i strzelić sobie w łeb. Albo nie.
- Wiesz co, Shiro?
Pies uniósł głowę.
- Chcesz czy nie chcesz będziesz musiał dotrzymać towarzystwa samotnej wariatce, co klepie combosy w „Tekkenie”.




Just let me die – fragment refrenu utworu S.C.A.V.A. Hollywood Undead.
:iconfaliti:

                    :bulletblack: Wszystkie części :bulletblack:





Zbliżamy się do końca - jeszcze rozdział, może dwa (w co trochę wątpię) i kończy się moja przygoda z pisaniem ND. Przykro mi Menschen, więcej napisać po prostu się nie da, a przeciąganie jest bez sensu, jak już to ujęłam w jednym z journali. Jak mnie najdzie to wznowię pisanie, ale póki co mam pustkę w głowie.

Miłej lektury.

Część 12 wpadnie dzisiaj, jak nie dzisiaj, to jutro, a jak nie jutro to za ruski rok.




Opowiadanie, Kate i reszta bandy: ~Faliti
Maciek: ~fokida
Add a Comment:
 
:iconkelly98:
~Kelly98 Jan 6, 2013  Student Artist
Zaszczyt 100%. xD
Reply
:iconsworddevildives:
kocham ten dziennik ^^
Reply
:iconzuzasek:
~zuzasek Jan 2, 2013  Hobbyist Traditional Artist
Już myślałam,że Nathan ją pocałuje... ale nie! bo po co! ale to było takie ''romantico'' :happybounce:
Reply
:iconpaw595el:
~Paw595el Dec 31, 2012  Hobbyist
"Noł maj chart is fajnly ołpen, dżast let mi daj..." Scavaaaa:heart: słuchałem do niedawna jak opętany tego kawałka... i jeszcze czasami słucham ale już nie tak...
Reply
:iconfaliti:
~Faliti Dec 31, 2012  Hobbyist General Artist
Ja ze względu na wielką miłość do niego słucham go rzadko, aby mi się nie przejadł.
Reply
:iconpaw595el:
~Paw595el Dec 31, 2012  Hobbyist
Eee... to zdanie brzmi jakoś sprzecznie |D
Reply
:iconmarilla-chan:
żeby zrozumieć tą część musze przeczytać i pozostałe. Ale cóż...zrobi się c:
Reply
:iconskarpetek:
O matko o matko:iconomgsocuteplz:
Reply
:icondestiny908:
Niecierpliwie czekam na 12 część :D I szkoda że kończysz pisać, bo swietnie Ci to idzie
:(
Reply
:icondestiny908:
Niecierpliwie czekam na następną część :*
I szkoda że ostatnia
Reply
Add a Comment: