Moja osoba nawet i w komiksie zawitała. Zaskoczeni? Mam nadzieję.
Pewnym komiksem dodanym na Komixxy zrobiłam troszkę szumu, bo zginął w nim kot. Matko, czy ludzie naprawdę nie mogą odróżnić tego, co ma miejsce w komiksie od tego, co dzieje się naprawdę? Bo to, że w komiksie życie kota skończyło się tragicznie wcale nie oznacza, że ja jestem jakąś sadystką i lubuję się w wyflaczaniu zwierzaków w świecie realnym. Przecież ja nawet nie mogę patrzeć, jak w jakimś filmie ukazują czyjeś flaki, a co dopiero na żywo. Ale było to materiałem idealnym na komiks. Nic nie wzbudzi takich kontrowersji, żaden goły człek, żadne odcięte ucho, jak narysowany martwy kot. Oburzenie "obrońców zwierząt" gwarantowane. A ile jest ubawu przy czytaniu ich komentarzy.
No dobra, dość bredzenia. Faliti - Kontrowersyjna Artystka idzie zająć się rysowaniem (ale nie martwych kotów, tylko komiksów).