To dość stary komiks - widać po stylu. Ale dobra, musiałam go kiedyś wrzucić. Miał być nieco dłuższy, ale nie chciało mi się go kończyć (a jak nie skończyłam go około dwóch miesięcy temu to nie skończę go już raczej wcale).
Szanowni Państwo, oto i jest jakby fragment tego, co sama przechodzę. Kiecek i spódnic nie założę za nic w świecie, i słyszę gadanie: "A jak chcesz iść do ślubu? Musisz założyć sukienkę." No jak to jak? Przyszły mąż poparaduje w kiecusi, albo obejdę się bez ślubu X3 Nie muszę przypominać też, że Kate jest wzorowana na mnie i ma podobny sposób myślenia, choć i jest niejedna różnica.
Nie wiem, o co chodzi Sam z tą kiecką i czemu chce, by Kate ją założyła. Jakaś dyskoteka ma być? To najprawdopodobniej.